Adopcja to ogromne wyzwanie. Prędzej czy później przychodzi moment, w którym przybrani rodzice zastanawiają się, czy i w jaki sposób powiedzieć dziecku, że zostało adoptowane. W końcu mawia się, że rodzicami są ci, którzy wychowują, nie zaś ci, którzy spłodzili potomstwo. Czy aby na pewno? Czy więź łącząca biologiczną matkę z dzieckiem może tak po prostu zaniknąć? Temat adopcji i dylematów, jakie się z nią wiążą, S.E. Lynes porusza w swojej najnowszej książce Matka. Ten thriller psychologiczny wzbudził we mnie wiele emocji i skłonił do przemyśleń, które po dziś dzień nie dają mi spokoju.
Christopher od dawna czuje, że odstaje od reszty rodziny. Im jest starszy, tym więcej zaczyna dostrzegać. Różnice między nim a rodzeństwem stają się widoczne jak na dłoni. Gdy Christopher staje się pełnoletni, postanawia opuścić dom i wyjechać na studia. W znalezionej przypadkiem starej walizce znajduje potwierdzenie tego, co przez te wszystkie lata podpowiadało mu serce - został adoptowany. To odkrycie jest momentem zwrotnym w życiu chłopaka. Christopher rozpoczyna studia, w międzyczasie prowadząc poszukiwania biologicznej matki. Kiedy wreszcie odnajduje Phyllis, zaczyna czuć się naprawdę szczęśliwy. Tak bardzo, że w obronie tego szczęścia jest gotowy zrobić wszystko...
Matka rozpoczyna się wstrząsającą, bardzo sugestywną sceną morderstwa. Dwie osoby - sprawca i ofiara - których tożsamości czytelnik nie zna. Ten krótki fragment wywołuje gęsią skórkę i podpowiada, by zachować czujność w trakcie dalszej lektury. W kolejnych rozdziałach akcja znacznie zwalnia, a odbiorca zanurza się w życie głównego bohatera. Obserwuje jego relacje z rodziną, poznaje jego myśli, odczucia, pragnienia. Śledzi studenckie perypetie chłopaka i rozwój jego znajomości ze współlokatorem. Na koniec przygląda się jego relacji z Phyllis, biologiczną matką, jednocześnie obserwujac zmiany zachodzące w jego zachowaniu i w nim samym. Zmiany, które nie tyle zadziwiają, co szokują i napawaja lękiem. Skrupulatnie wykreowany porttret psychologiczny Christophera jest niewątpliwie mocną stroną powieści.
Mimo że akcja przyspiesza dopiero w drugiej połowie książki, opowieść broni się przed nudą. Jest to zasługa płynnego i ekspresyjnego stylu autorki, a także gęstej, pełnej niepokoju atmosfery, którą Lynes roztacza nad czytelnikiem. Lęk i napięcie budzi wątek seryjnego mordercy - Rozpruwacza - grasującego w okolicach miasteczka akademickiego. Odbiorca od początku przeczuwa, że w tej historii skrywa się coś więcej, jakieś drugie dno. Jednak autorka dość skutecznie blokuje dostęp do prawdy, podsuwając mylne tropy i wprowadzając w błąd nawet tych najbardziej dociekliwych.
Nie wszystko w fabule stanowiło dla mnie element zaskoczenia, pewnych rzeczy domyśliłam się na długo przed zakończeniem. Na przykład tożsamości narratora. Jednak autorce i tak udało się mnie zwalić z nóg. Lynes zafundowała czytelnikom naprawdę ciekawy moment zwrotny w finale. Czapki z głów! Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak dobrze przemyślanej, zgrabnie poprowadzonej powieści. Jestem pod ogromnym wrażeniem i chciałabym, aby takie książki wpadały mi w ręce jak najczęściej.
Matka to wciągający i trzymający w napięciu thriller psychologiczny, który ukazuje, jak silna potrafi być potrzeba bycia kochanym. Jak tragiczne w skutkach może być wzrastanie w poczuciu odrzucenia, wyobcowania, paniczny lęk przed samotnością. Ta książka ilustruje wpływ historii człowieka, jego dzieciństwa, relacji z rodzicami i rodzeństwem, na późniejsze życie. To opowieść przede wszystkim o miłości, lecz nie zwykłej, a zniekształconej, toksycznej, która w wyniku lęku przed odrzuceniem przybiera formę obsesji. A obsesja to niekontrolowana siła niszcząca, której lepiej wystrzegać się jak ognia.
Nie warto jednak wystrzegać się najnowszej książki S.E. Lynes - gorąco polecam ten niepokojący, skłaniający do wielu refleksji thriller.
KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ, ILE KOTWIC PRZYZNAJĘ TEJ KSIĄŻCE
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Vesper.
Matka rozpoczyna się wstrząsającą, bardzo sugestywną sceną morderstwa. Dwie osoby - sprawca i ofiara - których tożsamości czytelnik nie zna. Ten krótki fragment wywołuje gęsią skórkę i podpowiada, by zachować czujność w trakcie dalszej lektury. W kolejnych rozdziałach akcja znacznie zwalnia, a odbiorca zanurza się w życie głównego bohatera. Obserwuje jego relacje z rodziną, poznaje jego myśli, odczucia, pragnienia. Śledzi studenckie perypetie chłopaka i rozwój jego znajomości ze współlokatorem. Na koniec przygląda się jego relacji z Phyllis, biologiczną matką, jednocześnie obserwujac zmiany zachodzące w jego zachowaniu i w nim samym. Zmiany, które nie tyle zadziwiają, co szokują i napawaja lękiem. Skrupulatnie wykreowany porttret psychologiczny Christophera jest niewątpliwie mocną stroną powieści.
Mimo że akcja przyspiesza dopiero w drugiej połowie książki, opowieść broni się przed nudą. Jest to zasługa płynnego i ekspresyjnego stylu autorki, a także gęstej, pełnej niepokoju atmosfery, którą Lynes roztacza nad czytelnikiem. Lęk i napięcie budzi wątek seryjnego mordercy - Rozpruwacza - grasującego w okolicach miasteczka akademickiego. Odbiorca od początku przeczuwa, że w tej historii skrywa się coś więcej, jakieś drugie dno. Jednak autorka dość skutecznie blokuje dostęp do prawdy, podsuwając mylne tropy i wprowadzając w błąd nawet tych najbardziej dociekliwych.
Nie wszystko w fabule stanowiło dla mnie element zaskoczenia, pewnych rzeczy domyśliłam się na długo przed zakończeniem. Na przykład tożsamości narratora. Jednak autorce i tak udało się mnie zwalić z nóg. Lynes zafundowała czytelnikom naprawdę ciekawy moment zwrotny w finale. Czapki z głów! Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak dobrze przemyślanej, zgrabnie poprowadzonej powieści. Jestem pod ogromnym wrażeniem i chciałabym, aby takie książki wpadały mi w ręce jak najczęściej.
Phyllis wiedziała, co powiedzieć. Czasami, kiedy się rozstawali, a nawet kiedy odkładał słuchawkę telefonu, czuł rozdzierający ból, jakby coś rwało jego ciało.
Matka to wciągający i trzymający w napięciu thriller psychologiczny, który ukazuje, jak silna potrafi być potrzeba bycia kochanym. Jak tragiczne w skutkach może być wzrastanie w poczuciu odrzucenia, wyobcowania, paniczny lęk przed samotnością. Ta książka ilustruje wpływ historii człowieka, jego dzieciństwa, relacji z rodzicami i rodzeństwem, na późniejsze życie. To opowieść przede wszystkim o miłości, lecz nie zwykłej, a zniekształconej, toksycznej, która w wyniku lęku przed odrzuceniem przybiera formę obsesji. A obsesja to niekontrolowana siła niszcząca, której lepiej wystrzegać się jak ognia.
Nie warto jednak wystrzegać się najnowszej książki S.E. Lynes - gorąco polecam ten niepokojący, skłaniający do wielu refleksji thriller.
KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ, ILE KOTWIC PRZYZNAJĘ TEJ KSIĄŻCE
- Tytuł: Matka
- Autor: S.E. Lynes
- Wydawnictwo: Vesper
- Rok wydania: 2019
- Liczba stron: 324
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Vesper.



Brak komentarzy :
Prześlij komentarz