Z twórczością Małgorzaty Falkowskiej bardzo się lubię. Pozytywne wrażenie wywarła na mnie Paleta Marzeń, a szczególne miejsce w moim sercu ma powieść To nie jest twoje dziecko. Podziwiam nie tylko talent autorki, ale również jej wszechstronność i odwagę. Gosia bowiem próbuje swoich sił w różnych gatunkach literackich. Niedawno miałam okazję przeczytać kryminał jej autorstwa. Byłam bardzo ciekawa, jak poradziła sobie tym razem. Wierząc w kreatywność i doświadczenie autorki, odrzuciłam na bok wszelkie wątpliwości i zatopiłam się w lekturze...
W ciągu ostatnich kilku miesięcy w Toruniu zaginęło pięciu młodych mężczyzn. Śledztwo prowadzi komisarz Maciej Gorczyński. Jedyną poszlaką są tajemnicze przesyłki, które trafiają do rodzin zaginionych. Każda z nich zawiera pocztówkę oraz płytę z filmem. Czas ucieka, nagrań przybywa, a policjant nie ma pojęcia, od czego zacząć. Postanawia zwrócić się o pomoc do Sylwii Trojanowskiej, zaprzyjaźnionej pani jasnowidz. Ten osobliwy duet musi zacząć działać i jak najszybciej znaleźć sprawcę, zanim dojdzie do kolejnych zaginięć. Czy bohaterom uda się dotrzeć do mordercy?
Pierwsze rozdziały rozbudziły moją ciekawość, a przy okazji zasiały ziarno niepokoju. Zaszczepiły we mnie chęć sprawdzania wraz z bohaterami poszczególnych tropów, odkrywania nowych faktów, podążania ku rozwiązaniu zagadki. Niewątpliwie Gosia Falkowska potrafi zbudować pełną napięcia atmosferę. Nagranie długo trzyma czytelnika w niepewności. Może nie do samego końca, ale wystarczająco długo.
W powieści nie brakuje dynamiki - rozdziały są krótkie, lecz pełne zwrotów akcji. Dobrze uknuta intryga nie pozwala się nudzić. Niejednokrotnie autorka wyprowadza czytelnika w pole, śmiejąc się zapewne po cichu. Niektóre rozdziały skupiają się na samym śledztwie, w innych autorka opisuje problemy, z którymi na co dzień zmagają się bohaterowie. Tło obyczajowe jest dość obszerne, rozbudowane, co z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. Podobnie jak wątek romansowy, który również jest w tej historii obecny. Mnie osobiście to nie przeszkadzało, a nawet czułam się zaciekawiona. Zastanawiałam się, jaką decyzję podejmie Maciej - czy pójdzie za głosem serca, czy może postawi na poczucie obowiązku wobec chorej żony.
Jeśli chodzi o kreację bohaterów - nie jest źle, ale mogłoby być lepiej. Pierwszoplanowe postacie są przedstawione w dość ciekawy sposób, jednak czegoś mi zabrakło. Sporo uwagi poświęcone zostało skomplikowanej relacji miłosnej Macieja i Sylwii, a znacznie mniej szczegółowemu nakreśleniu ich osobowości. Nie da się wyczytać wszystkiego z chwil miłosnych uniesień. Żałuję, że autorka tak niewiele opowiedziała o relacjach komisarza z dziećmi, żoną przyjaciółmi czy o przeszłości pani jasnowidz. Więcej uwagi należałoby poświęcić również samemu mordercy i motywom, jakie nim kierowały. Odniosłam wrażenie, jakby ten wątek został zapomniany, a przecież w kryminale to właśnie sprawca i przyczyny jego działania powinny być najważniejsze.
Pomijając wszelkie niedociągnięcia, uważam, że Nagranie to warta uwagi opowieść kryminalna z Toruniem w tle. Czytelnik kluczy pośród uliczek i osiedli mieszkaniowych w poszukiwaniu mordercy, poznając przy okazji uroki tego miasta. Pełen napięcia klimat i wartka akcja nie zachęcają do pozostawienia książki samej sobie. Tę historię chce się czytać do końca. Chociaż nad pewnymi kwestiami należałoby jeszcze popracować, to Małgorzatę Falkowskiej w kryminalnej odsłonie chciałabym jeszcze kiedyś zobaczyć.
KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ, ILE KOTWIC PRZYZNAJĘ TEJ KSIĄŻCE
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.
Mam władzę. Jeszcze nie nad światem, ale nad nimi. To wystarczy. Na razie nie trzeba mi więcej.
W powieści nie brakuje dynamiki - rozdziały są krótkie, lecz pełne zwrotów akcji. Dobrze uknuta intryga nie pozwala się nudzić. Niejednokrotnie autorka wyprowadza czytelnika w pole, śmiejąc się zapewne po cichu. Niektóre rozdziały skupiają się na samym śledztwie, w innych autorka opisuje problemy, z którymi na co dzień zmagają się bohaterowie. Tło obyczajowe jest dość obszerne, rozbudowane, co z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. Podobnie jak wątek romansowy, który również jest w tej historii obecny. Mnie osobiście to nie przeszkadzało, a nawet czułam się zaciekawiona. Zastanawiałam się, jaką decyzję podejmie Maciej - czy pójdzie za głosem serca, czy może postawi na poczucie obowiązku wobec chorej żony.
Jeśli chodzi o kreację bohaterów - nie jest źle, ale mogłoby być lepiej. Pierwszoplanowe postacie są przedstawione w dość ciekawy sposób, jednak czegoś mi zabrakło. Sporo uwagi poświęcone zostało skomplikowanej relacji miłosnej Macieja i Sylwii, a znacznie mniej szczegółowemu nakreśleniu ich osobowości. Nie da się wyczytać wszystkiego z chwil miłosnych uniesień. Żałuję, że autorka tak niewiele opowiedziała o relacjach komisarza z dziećmi, żoną przyjaciółmi czy o przeszłości pani jasnowidz. Więcej uwagi należałoby poświęcić również samemu mordercy i motywom, jakie nim kierowały. Odniosłam wrażenie, jakby ten wątek został zapomniany, a przecież w kryminale to właśnie sprawca i przyczyny jego działania powinny być najważniejsze.
Pomijając wszelkie niedociągnięcia, uważam, że Nagranie to warta uwagi opowieść kryminalna z Toruniem w tle. Czytelnik kluczy pośród uliczek i osiedli mieszkaniowych w poszukiwaniu mordercy, poznając przy okazji uroki tego miasta. Pełen napięcia klimat i wartka akcja nie zachęcają do pozostawienia książki samej sobie. Tę historię chce się czytać do końca. Chociaż nad pewnymi kwestiami należałoby jeszcze popracować, to Małgorzatę Falkowskiej w kryminalnej odsłonie chciałabym jeszcze kiedyś zobaczyć.
KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ, ILE KOTWIC PRZYZNAJĘ TEJ KSIĄŻCE
- Tytuł: Nagranie
- Autor: Małgorzata Falkowska
- Wydawnictwo: Kobiece
- Rok wydania: 2019
- Liczba stron: 303
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.


Brak komentarzy :
Prześlij komentarz